PO DWUDZIESTU LATACH ZOBACZYŁEM ŻE TO ZWYKŁA KURWA JEST

Świat oprogramowania to naprawdę trudny świat, bo nigdy nie wiadomo na co się zdecydować, chociaż często tak jak i u mnie przychodzi to naturalnie i jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. No dobra – mój stary jedyne co potrafi zaprojektować to flaszkę pod monopolowym, oprogramowanie corel draw pokazał mi tak naprawdę sąsiad i było to jeszcze w czasach kiedy ten program był droższy niż auto sąsiada, matki i mój rower bez łańcucha (z łańcuchem pewnie można by polemizować, to niebylejaki rower był). Do rzeczy, nauczony jakiegoś oprogramowania człowiek, się przyzwyczaja, z odzwyczajeniem się bywa więcej problemów. Kiedy poznałem oprogramowanie Corel Draw to było naprawdę fajne, lekkie oprogramowanie, które w agencji reklamowej się sprawdzało. Nic się nie wieszało, nie muliło – działało tak jak powinno. Później jednak przyszła pora na zmianę komputerów w firmie na komputery Apple, a tam środowisko Corel Draw – nie działało w tym czasie.

JAK ZOSTAWIĆ KURWĘ ?

Po zakupie nowego maca, chciałem oczywiście na nim projektować. Zakupiłem więc pakiet od Adobe, gdzie znajduje się oprogramowanie wektorowe, którego potrzebowałem. Oczywiście, problemy się pojawiły to z kompatybilnością plików, to z przyzwyczajeniem do pracy na warstwach, której w Corelu raczej nie było. Wiele prób przesiadki na Illustrator nie udało się, do tego Illustrator nie działał tak fajnie płynnie jak Corel, więc też nie było sensu bardzo cisnąć. Może gdyby to wszystko trwało dłużej, udało by się Corela zostawić, ale nie – akurat postanowili że zrobią oprogramowanie na komputery Apple. No i zrobili, od początku to działało, tak że działać nie chciało. Regularnie zgłaszałem problemy z oprogramowaniem. Problem z otwieraniem plików, który wymagał restartu komputera za każdym razem – był chyba największym problemem. Problem z otwieraniem kilku plików na raz i pracowaniem na nich – kolejna rzecz. Praca na oprogramowaniu na macu, tragiczna – nie było czuć różnicy podczas pracy – czy komputer miał 128gb ramu, czy tylko 16gb. Mimo tych wszystkich błędów, nie było alternatywy, a w sumie – nie widziałem jej.

COREL DRAW VS ADOBE ILLUSTRATOR ?

I tu sprawa jest prosta, bo nie lubię interfejsu illustratora, znowu pracowanie na oprogramowaniu które nawet w wersji “beta” powinno lepiej działać – nie ma sensu. Z coraz to nowszym wydaniem oprogramowania Corel Draw – moja frustracja rosła. Nie chcę mówić – ile plików straciłem. Oczywiście fachury z Corela powiedzą – odtwórz sobie kopię zapasową – to ja Wam coś powiem – chuj wam w te kopie – tego absurdu zupełnie nie rozumiem, po cholerę robić kopie, jeżeli po “awarii” oprogramowania, nie jest możliwe ani otworzenie tej kopii, ani pliku na którym się pracowało – wszystko uszkodzone. I tu firma Corel powinna się może nauczyć od Apple, bo jak braknie prądu i jestem w trakcie “nagrywania dźwięków” w programie, to nie ważne czy ja kliknę “save” czy nie – wszystko zostanie zachowane, stracę ostatnie “kilka sekund”. W corelu – nawet “save” nie gwarantuje zachowania czegoś. Życie grafika nie jest stresujące ? No pracując na Corelu jest – bo ile razy w obawie o pliki po prostu zapisywałem je w dwóch czy trzech miejscach.

BLACK FRIDAY DLA COREL DRAW

Z oprogramowania Corel korzystałem od 20 lat, w zależności od okresu było to jedno lub kilka stanowisk, gdzie były wykupione licencje na oprogramowanie. Ile ludzi nauczyłem korzystania z tego narzędzia – to kolejna sprawa, jednym słowem – wysyłałem do tej firmy klientów. Tegoroczny Black Friday jasno pokazał, że Corel w dupie ma “obecnych klientów” gdzie subskrybcja była niemal dwa razy droższa niż ta oferowana na Black Friday. Postanowiłem zrobić zamianę – kupiłem sobie nową licencję o połowę tańszą, ze starszej zrezygnowałem (szczególnie, że byłem już po pełnej umowie). Nagle magia Corela – w środku pracy, on się wiesza, bo przypomniało się, że coś z licencją jest nie tak, i boom ! Nie ma. Oczywiście, wielmożni pozwolą mi uruchomić program, ale co mi po tym – jeśli nie mogę z niego ani drukować, ani zapisywać. Dziękuję Wam bardzo. Chuj Wam w dupę. Tym samym nie trudno sobie policzyć, średnio licencja na ten syf kosztuje £300/rocznie. Przez 20 lat opłacania oprogramowania, daje to ok 30.000PLN – czyli całkiem niezłe auto. Czy firma Corel Draw – była warta wydanych pieniędzy ? – Nie. Czy polecę komuś to oprogramowanie ? Nie.

JAKIE OPROGRAMOWANIE DLA FIRMY GRAFICZNEJ ?

Mi zupełnie przez przypadek do rąk wpadło oprogramowanie Affinity Designer, które w swojej rodzinie posiada też narzędzia do obróbki zdjęć oraz publikacji. Plusem jest to, że za narzędzie płacimy tylko raz, kwota w okolicach £50 na dzień pisania tego tekstu. Licencja – jest dożywotnia. Oprogramowanie, bezproblemowo działa na każdej platformie – windows, mac, ipad. Dużym plusem jest to, że w internecie można znaleźć tysiące tutoriali które pokazują jak pracować na tym oprogramowaniu. Affinity – bez problemu radzi sobie ze wszystkimi czynnościami, które należy wykonać w firmie reklamowej. Narzędzie – jest bardzo wygodne w obsłudze, działa szybko i ciekawe – radzi sobie nawet z tymi plikami, na których szanowny Corel Draw się wykłada, wymagając restartu komputera. Po kilku dniach pracy na Affinity, czuję to samo co kiedyś przesiadając się z windowsa na mac. Nigdy więcej nie chcę wracać do oprogramowania Corel. Jeżeli wy również uważacie, że Wasz budżet jest nadszarpnięty przez oprogramowanie graficzne, warto rozważyć zmianę. Dodam iż ten artykuł nie jest przez nikogo sponsorowany. Firmę Affinity polecam, gdyż uważam że robi świetne oprogramowanie, a my graficy – szczególnie Ci z wieloletnim doświadczeniem, bardzo często płacimy krocie – za przyzwyczajenia. A firmy, takie jak Corel… cóż – można to nieładnie określić w ten sposób – że kiedyś dały nam się poznać jako niewinne, grzeczne dziewczynki, które po latach okazały się kurwami. Ja polecam sprawdzić oprogramowanie Affinity, macie kilka dni na testy – bez limitów. A może ktoś z moich czytelników, już korzysta z tego oprogramowania ? Podzielcie się wrażeniami ! Żegnaj Corelu ! Adios !