KRĘCIMY TELEDYSK Z ŻEBRO

Plan był wielki i zacny, spotykamy się, nagrywamy kilka numerów, a do wszystkiego realizujemy klip. A że się nie widzieliśmy przez kilka tygodni, bo to choroby, bo to konwenanse życia codziennego, no to wszystko poszło w łeb, no bo blant, no bo pogadać trzeba, no i tak przegadaliśmy cały czas poświęcony na nagrywanie, ale spokojnie – już jesteśmy ustawieni, materiał chciał nie chciał będzie realizowany i to z szybkością, no miejmy nadzieję nieco szybszą niż po blancie ze śladową zawartością nikotyny. Kiedy czas goni, żona czeka, a słońce może zajść w każdej chwili, trzeba działać szybko aby mieć taki ten soczysty obrazek. No i tak się stało, nie szukaliśmy daleko, bo gdzieś w zgliszczach mojego domu, było wszystko co okazało się niezbędne do nakręcenia klipu, mało tego – było nawet więcej niż potrzeba, ale o tym może innym razem. Klip wyszedł ciekawy, nostalgiczny, pasujący do piosenki, a ja osobiście, zakochałem się w obrazku, który stworzyłem. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba. Także zapraszam do oglądania.