BIBURY

W tym miasteczku zdarzyło się nam już być. Było to kiedyś zimą, było już po zmroku i chcieliśmy zobaczyć jak to miejsce wygląda. Niestety w UK, często tak bywa że po zmroku można jedynie zobaczyć dobry serial na Netflix. Jako, że czuliśmy niedosyt a pogoda była dziś świetna mieliśmy wybór – morze lub ponownie Bibury tyle że za dnia. Po długich licytacjach i przemyśleniu, że nad morze będzie więcej korków niż ustawa przewiduje – padło na Bibury. W dzień ten village zapiera dech w piersiach, wszystko za sprawą kamiennych budynków, których kolor wręcz nastraja do cykania zdjęć. W całym miasteczku można spotkać ludzi, którzy pod budynkami, z małymi drzwiami oraz pnączami robią sobie selfie. Zresztą nie będę zbyt wiele opowiadał, po prostu odsyłam Was na małą fotograficzną wycieczkę, a do Bibury – pewnie jeszcze wrócimy. Na uwagę, zasługuje też park, w którym dostępne są sekcje do grillowania, także jak ktoś planuje obiad na świeżym powietrzu… to może właśnie wycieczka do Bibury będzie idealna.




Pytanie dnia ?

Dokąd prowadzą te schody…