JAK ZARABIAĆ NA ROBIENIU ZDJĘĆ ?

Każdego roku udaje mi się poznać bardzo wiele osób, które przejawiają fotograficzną pasję, mało kto jednak decyduje się, aby swoje zdjęcia zachować na dłużej i jeszcze przy okazji na tym zarobić. W moim życiu, bardzo wiele zdjęć, po prostu gdzieś przepadło, to zmiana komputera, to zmiana telefonu i wiecie jak to jest – później to zgram – czyli że nigdy. A kilka lat później faktycznie, chce się do zdjęć wrócić i nie ma do czego. Od kilku lat ten problem rozwiązałem, swoje zdjęcia wystawiając na stronach stockowych, gdzie nie tylko te fotki są bezpieczne i mam do nich dostęp jako autor, ale też pracują na siebie, na nowe obiektywy i rozwijanie fotograficznej pasji. Na początek jakaś foteczka z mojej kolekcji, a później przedstawię Wam kilka mitów o zarabianiu na fotografii.

Morderstwo na moście - Reading

MITY NA TEMAT FOTOGRAFII

Na ogół osoby które robią naprawdę fajne fotki “do szuflady” nie czują się fotografami, więc wszystkie opcje zarabiania, z automatu odrzucają – jak to, ja ? No i to jest według mnie pierwszy mit. Fotografia, to artyzm tak samo jak muzyka, czy rysunek. Tu nie ma czego “umieć” – tu chodzi o to, czy “wasze prace” – podobają się dla innych, jeżeli jesteście w stanie znaleźć odbiorców i choćby znajomi mówią, że robicie fajne zdjęcia – warto ten skill wykorzystać i szlifować, bo on może być fajną dodatkową opcją na zarabianie. Mit numer 2 – chodzi o sprzęt, wiesz – ja cykam telefonem, nie mam dobrego aparatu. Paradoksalnie, ja mam dobry aparat, ale większość zdjęć, które najlepiej mi się sprzedają – są to zdjęcia wykonane telefonem. Dlaczego ? Bo nie miałem aparatu pod ręką, bo miałem szybki “pomysł”. To czym zrobione jest zdjęcie, nie ma większego znaczenia, dzisiejsze telefony nie ustępują wcale aparatom fotograficznym – to po prostu stara naleciałość, która została po czasach nokii gdzie te aparaty no były w telefonie, ale pozostawiały wiele do życzenia. Dziś, każdy smartfon, jest w stanie zrobić dobrą fotkę. Mit numer 3 – na pewno nikt nie kupi moich zdjęć. Możesz tak myśleć, ja wolałem nie mieć sztucznej pewności i zwyczajnie, ustanowiłem rutynę, której się trzymałem, a ta przyniosła oczekiwane efekty. Każda stwora znajdzie swego amatora – było kiedyś, a pewnie nadal jest takie powiedzenie, nie skupiaj się na tym czy ktoś to kupi czy nie. Sam proces tworzenia portfolio zdjęciowego jest bardzo przyjemny, a kiedy klienci się pojawią, przyjemność zostanie jedynie spotęgowana. W moim przypadku paradoksalnie sprzedają się zdjęcia, które wrzucałem z dopiskiem w myślach – na pewno nikt tej fotki nie kupi bo jest słaba…, okazało się inaczej. Nasz gust nie zawsze musi się pokrywać z gustem innych ludzi, warto więc cykać, wrzucać i nie zastanawiać się nad rzeczami, na które i tak wpływu nie mamy.

Bitcoin - Kryptowaluty - Adrian Black




ILE CZASU NA TO POTRZEBA ?

Kiedy ja zaczynałem niezobowiązująco wrzucać sobie fotki na stocki, robiłem 30-40 zdjęć każdego dnia, retuszowałem i przesyłałem do 12-15 serwisów na tamten moment. Później po roku zredukowałem ilość serwisów i skupiłem się tylko na tych, które fajnie konwertują. Początkowo zrobienie pełnej sesji i obrobienie jej zajmowało około 1-1,5h godziny, jednak z czasem przychodzi wprawa, więc ten czas się skurczył do 30minut. Obecnie, po prostu robię fotki i raz na jakiś czas większą paczkę wysyłam na stocki. Pewnie interesuje też Was ile można na tym zarobić. Plus jest taki – że jedno zdjęcie – można sprzedać tysiące razy, wszystko zależy od tego jakie jest zdjęcie, jak się wybije w algorytmie stocków. U mnie wygląda to tak, że kiedy zdjęcia bitcoin były na topie, to miesięcznie potrafiło wpaść nawet 1000$, obecnie jako że robię mniej, czasami wpadnie 100$, czasami 200, czasami sprzeda się kilka grubszych licencji i wleci 400$. Jednak nie sam zysk jest tu zyskiem, za każdym razem kiedy sprzedacie zdjęcie, wrócicie na chwilę do wspomnienia… waszego wspomnienia, a jeszcze ktoś – za to zapłaci. Mi to zawsze robi dzień. Na koniec oczywiście, polecam serwis Dreamstime, gdzie możecie rozpocząć przygodę ze sprzedażą swoich zdjęć. (Zarejestrowanie się przez ten link, grozi tym, że coś na Tobie zarobię – jesteś sknerus – to sobie przepisz).