Skoro zdecydowałeś się zakupić ten kurs – prawdopodobnie właśnie kreatywności Ci w życiu brakuje. A dokładniej kreowania, inaczej poszukiwałbyś innych kursów, gdzie liczy się głównie wiedza, a nie kreatywność. W tym kursie, to właśnie o Twoją kreatywność walczymy, pamiętaj o tym. Wiem wiem, pieniądze. Już o tym pisałem na początku – że goniąc za nimi – raczej nigdy ich nie osiągniemy. Goniąć za szczęściem, za kreacją oraz satysfakcją w każdym innym aspekcie niż aspekt finansowy otrzymamy wiele więcej. Wiem, że może ciężko w to uwierzyć, jednak postaraj się. Znajdź w życiu przypadki które powiedzą Ci dokładnie to samo. Przypadki, które odniosły sukces na danej płaszczyźnie – nie gołodupców, którzy całe życie siedzą przez TV i każdy, nawet najlepszy pomysł skrytykują. Wróćmy jednak do kreatywności.

Zawsze kiedy zabierasz się za rzeczy, w których kreatywność jest niezbędna – szanują ją. Nie chcesz wypalić się zawodowo po 5ciu latach. Jeżeli od samego początku olejesz kreację, skupisz się na gonieniu za pieniędzmi, może nawet i zarobisz, jednak stracisz w przyszłości, bo przyjdzie moment, kiedy będzie to jedynie kolejne zadanie do zrobienia, aby zapłacić kolejny rachunek. Nie po to przychodzisz na ten świat by płacić rachunki. To jest jedynie dodatek, przychodzisz po to by kreować, swoje życia, życia ludzi dookoła. Kreujesz – robiąc coś, oddając kawałek siebie. Goniąc – nie masz na to czasu. Kreacja to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jaka może Cię w życiu spotkać. Kreuj, wkrótce poczujesz radość. Gwarantuję !

Wiem, tak, łatwo napisać. Ano łatwo. Jeszcze łatwiej zastosować. Dlaczego tak bardzo zmierzam do tej kreacji, uzasadnienie masz u góry. Jednak muszę Ci powiedzieć, że w moim życiu udało mi się chęć kreacji najpierw rozniecić do kosmicznych rozmiarów, później zabić tak że o niej zapomniałem. Udało się ją również odnaleźć, więc przyjmij proszę, że wiem co mówię. Zawsze kiedy goniłem tylko za pieniędzmi – nigdy ich nie było. Zawsze kiedy goniłem za wszystkim innym, były pieniądze i było to wszystko inne, zarówno u mnie jak i u moich klientów. To pozwala mi wierzyć, że tak to właśnie działa. Koniec motywacji. Teraz nieco o kreatywnej fotografii.

Co to jest kreatywna fotografia. No wybacz nie jestem w stanie odpowiedzieć, kreatywność – wisi w powietrzu i trzeba się jej nauczyć. Dam Ci przykład. Kiedy zaczynałem robić fotki na stocki, moim polem roboczym był taki najmniejszy stolik jaki można kupić w Ikea, za 6 funtów. Biały – wolę jasne obiekty, bo te odbijają więcej światła, jednak czasami potrzeba coś ciemnego, tak dla kontrastu. Kreacją w moim przypadku był ten stolik. Pewnego dnia, jasne tło zwyczajnie mi się znudziło, wydawało mi się że nie ustawię już totalnie żadnej kompozycji, no bo chodzi o tło. No i się zaczęło, zwyczajnie – zamiast czerpać wiedzę od kogoś i kopiować jego pomysły, poszedłem za tym – co mam w domu. A że niedawno się przeprowadzałem i raczej większość rzeczy została w polsce, nie było zbyt wiele wyboru. Także, każdy kto mieszka na swoim i ma wszystko pod ręką – będzie miał to zadanie ułatwione. Pierwsze co wziąłem do ręki – jakieś koszulki, tak koszulki z ciekawą fakturą. Położyłem, na tym rozstawiałem kompozycję, dziś wiem, że wykonywanie zdjęć małych obiektów na materiale, to chory pomysł, ale kilka zdjęć wyszło naprawdę spoko i sprzedają się do dziś. Koszulka jednak była jedynie przez chwilę, nie zadowoliła mnie, w ten sposób przyszedł etap, gdzie codziennie poszukiwałem nowego tła. Mogło być to wszystko – stara pordzewiała rura, stara patelnia, czy nawet rolka z folią stretch, którą owinąłem stolik – wtedy ten nie tylko zmienił kolor, ale idealnie płaską powierzchnię sprytnie pokarbował. Okazało się, że na tej folii stretch wyszły na tyle dobre fotki, że na moment pisania tego tekstu, znajdują się u mnie w pierwszej 20-tce najlepiej sprzedających się.

Ale idźmy dalej. Jestem typem, który rozpoczynając coś – stara się zawsze inwestować w to co modne. W przypadku fotografii kupowałem różne gadżety, których listę znajdziesz w dziale rekwizyty. I tu efekt mnie zupełnie zaskoczył. Byłem przekonany, że jak troszkę pooglądam co inni robią i zrobię nieco podobnie, jednak po swojemu, to fotki będą sprzedawać się lepiej. Błąd. Kupowałem fotograficzne gadżety, próbowałem podglądać – fotki sprzedawały się gorzej, wręcz wcale. Byłem kolejną kopią – a nie sobą, patrzyłem trochę przez pryzmat pieniędzy, inwestuję w gadżety – więc musi być lepiej prawda. Nie nie musi. Gadżety swoje odleżały, a ja wróciłem do poprzedniego zajęcia – jako że fotografuję monety, zawsze jakąś mam przy sobie. Jedna wystarczy do spontanicznego shoot-a. Jestem w pubie – ustawiam cykam. Jestem u znajomych – cykam. Czekam na zewnątrz – cykam. W odpowiedniej fotografii – najważniejszy jest czas, doświadczenie i miejsce. Czasami wydaje mi się – że takie ustawienie będzie dobre, po czym wychodzi zupełnie inaczej. You never know.

Tak więc teraz praca domowa dla Ciebie. Przede wszystkim – nie skupiaj się na tym co robią inni. Podglądać też będziemy innych, ale akurat nie w kwestii “kopiowania” czytaj kreowania fotek. Podglądać można to co jest dla nas nieznane i tylko typowo techniczne, samo stworzenie zdjęcia – czytaj “dzieła”, to już Twoje zadanie i powinno być Twoje w 100%. Jaka więc będzie praca domowa. Skup się na tym co masz w domu, co jest wokół Ciebie. Zacznij może od małych gadżetów, wręcz postaraj się sfotografować wszystko co masz w domu. Ja tak robiłem, perfumy, suszarka do włosów, kuchenka. Wszystko co dało się zrobić – zrobiłem, nie tylko u siebie, ale i w domach znajomych. Zawsze widzę ciekawe kadry, a czym dłużej robię zdjęcia, tym więcej ich widzę. I to jest naturalne, więc nie przejmuj się, że Ci nie wychodzi – ćwicz. Dobrą praktyką, aby nie było że trzeba mnie słuchać, będzie słuchanie siebie. Ja nie katalogowałem zdjęć, nie zapisywałem datami, numerami – niczym, a to duży błąd – teraz to robię. Ty kataloguj. Każdego miesiąca wybieraj – najlepsze Twoim zdaniem zdjęcie. Po roku odkąd zaczniesz je cykać, przejrzyj te 12 zdjęć – wtedy zrozumiesz na własnej skórze co mam na myśli. Tak właśnie, będziesz mieć namacalne postępy, a także namacalny dowód. Nie moj – swój.

Pamiętaj – robiąc te zdjęcia, rzeczy które są wokół Ciebie – nie wstukuj i nie podglądaj innych. Tu opowiem jeszcze jedną histrię na zakończenie tego działu. Kiedy kończyły mi się rzeczy mówiłem sobie “potrzebuję praktyki”, i jeszcze “więcej praktyki” i “więcej praktyki”. Chciałem praktyki – nie pieniędzy, chciałem tworzyć unikatową bazę zdjęć z bitcoin-em, gdzie będzie bitcoin z dosłownie wszystkim. Skończyły mi się gadżety porozkładane dookoła, korzystałem z każdej okazji. Nawet robienie kanapek było dobrym pretekstem do zdjeć, bo przecież pomidor. No to jak masz pomidora to go ustawiasz obok monety, cyk. A skoro pomidor – to może banan. Czasy, kiedy bitcoinem będzie dało się  płacić za banany – przyjdą kiedy umrę. Jednak jeżeli po mojej śmierci – ktoś będzie kupował moje fotki. Już mi się to podoba. Można by pomyśleć, że idiota. Bo po co mu sprzedaż po śmierci. Sam nie wiem. Jednak z tych pośmiertnych wędrówek stworzyła się kolejna historia. Robiąc zdjęcia bitcoina, z rzeczami z którymi nie powinien się sprzedawać, zaś okazało się że się sprzedaje. Moneta w obstawie bananów schodzi równie dobrze, co ta w obstawie pistacji, ale cytryny też nieźle sobie radzą. Wiecie co mówiłem za każdym razem kiedy cykałem te fotki – “i tak nikt tego nie kupi, ale potrzebuję praktyki”. Fotki zarobiły na siebie wcale nie tak źle. Ale przecież – i tak nikt nie kupi.

Nie bój się więc kreować. Nawet jeżeli masz wrzucić monetę w kupę, upaprać się po łokcie, ale nie masz innego pomysłu i tylko ta kupa Ci do głowy przychodzi. Zrób to. Być może ktoś kto nie lubi paprać się w kupie – właśnie dlatego kupi to zdjęcie. Wierzę, że nie ma złych pomysłów, jeżeli tylko coś robimy – już jest dobrze. Na świecie żyje miliony ludzi, nie ma opcji by nie spotkać chociaż kilkuset osób, którym podoba się to co podoba się nam. Punkt widzenia, zależny jest od punktu siedzenia, nie możemy więc patrzeć na innych, bo wtedy nasz naturalny punkt siedzenia się zmieni, a robiąc coś nienaturalnie – robimy to zwyczajnie źle.

Kreatywność – mówi się, że trzeba się z nią urodzić. Nie nie trzeba. Przez całe życie zatrudniałem ludzi do pracy w firmie reklamowej. Tak, potrzebowałem ludzi kreatywnych. Początkowo zatrudniałem ludzi z doświadczeniem, oni potrafili świetnie obsługiwać funkcje w programie, jednak czy byli kreatywni – owszem, jak im narysowałem jak to widzę – to byli. A jak nie – to już nie byli. Jednak grafik, który potrafił te kilka funkcji – żądał często dużo wyższych kwot niż ktoś kto po prostu ma pasję i chciałby nim zostać. Wykorzystałem to. Rekrutowałem ludzi patrząc na ich pasję oraz chęć do pracy. Przychodził ktoś kto nigdy nie siedział w programie graficznym, uczyłem go projektować, uczyłem go kreatywności. Z wieloma osobami spędziłem po kilka lat ciurkiem, widząc się dzień w dzień. Po tej lekcji wiem, że każdy rodzi się taki sam. Czy ja czy Ty. Rodzimy się bez kreatywności – ją nabywamy. Więc jeżeli narzekasz, że jej nie masz – spokojnie, zacznij jej szukać i znajdziesz. Po prostu kreuj. Jednak aby było Ci łatwiej – wszystkich którzy mają ciekawe pomysły – proszę o zabranie głosu w sekcji komentarzy.