Czym jest fotografia stockowa. Wszystkim można by powiedzieć. Serwisy stockowe, to takie strony na których prace kupują firmy reklamowe, a także osoby które chcą coś wyprodukować, jednak potrzebuję dobrych grafik. Oczywiście, wykonanie grafiki można zlecić grafikowi, można też wybrać to co nas interesuje i kupić na stocku. To samo tyczy się zdjęć. Jako, że przez połowę swojego życia prowadziłem agencję reklamową oraz drukarnię, wiem z czym to się wiąże. Przychodzi klient, który prowadzi restaurację, teoretycznie można mu zaproponować wykonanie sesji zdjęciowej u niego, jednak to są dodatkowe koszty, bo kilka stówek trzeba dorzucić. Dodatkowy czas, a przecież ulotka najlepiej żeby była gotowa na wczoraj. I tu z pomocą przychodzi właśnie fotografia stockowa, dużo taniej, dużo szybciej, klient może nawet wybrać pierożki, które mu się najbardziej podobają lub są najbardziej zbliżone do tych które serwuje jego restauracja. Taki model działa na całym świecie, jednak firmy reklamowe to nie jedyni klienci stocków. Producenci różnego rodzaju nadruków również tutaj się zaopatrują. Miliony zdjęć – gotowe. Webmasterzy tworzący strony internetowe dla klientów, a nawet i blogerzy. Wszyscy którzy tworzą internet, prędzej czy później docierają do miejsca, w którym wygoda oznacza niewielkie koszty, a także niesamowity wybór. Zaś serwisy stockowe w większości przypadków konkurują różnymi pakietami, wykupując miesięczny abonament, możemy pobierać fotki w danej ilości. Dzięki temu machina się nakręca, bo kiedy ktoś ma do pobrania fotki, a jeżeli nie pobierze to kredyty mu przepadną – kupuje na zapas. To właśnie dobra wiadomość dla fotografów. Jeszcze lepsza, w mojej ocenie stocki dopiero robią się modne, gdyż coraz więcej osób dowiaduje się czym one są i jak potrafią ułatwiać życie. Do całości dochodzi niesłabnąca popularność video, która również pochłania coraz większe ilości miejsca w serwisach stockowych. Cóż, jesteśmy wygodni, a za wygodę – się płaci.

Plusem fotografii stockowej jest fakt, iż prace które wystawiamy na stockach, możemy sprzedawać w dowolny inny sposób. Macie pomysł na nadruki z własnym zdjęciem – to naprawdę dobry pomysł, a założenie profesjonalnego sklepu internetowego nie jest dziś jakoś super drogie, znalezienie firmy drukującej – również. A taki biznes może się opłacać i być bardzo popularny. Jednocześnie, zawsze może się udać sprzedać nasze zdjęcia czy inne prace – jeżeli posiadamy zdolności graficzne czy muzyczne. Odnośnie tych – planuję zorganizować kurs graficzny w przyszłości, więc jeżeli będzie odpowiednie zainteresowanie – będzie szansa wiedzieć więcej. Tymczasem wracając do stocków. Raz dodane zdjęcie, zarabia dla nas cały czas. Oczywiście, technologia gna do przodu, zmieniają się aparaty, rozdzielczości oraz wszystko co ludzkie oko może zobaczyć. Tu więc naturalnie – większą popularnością, mogą cieszyć się zdjęcia z lepszych aparatów. Jednak nie jest to warunek konieczny i nie każdy zaczyna od sprzętu z najwyższej półki. Ten nie jest wymagany, dlaczego ? Tego dowiecie się w dziale o sprzęcie, który można wykorzystać do wykonywania zdjęć stockowych.

Przede wszystkim do tego tematu na pewno nie podchodziłbym jak do super biznesu – choć może się takim stać. Bardziej trafne będzie potraktowanie to jako ciekawego pomysłu na życie i zapełnienie swojego czasu wolnego. W moim przypadku fotografia bardzo wiele mi dała, szczególnie stockowa, gdzie nie jestem narażony na dyskusje z dosłownie nikim. Robię fotkę, podoba mi się, obrabiam, wysyłam, zarabiam. Prosty łańcuch, gdzie relacje pomijam. Biorąc pod uwagę, iż pracuję jako grafik i relacja jest niezbędna w tym zawodzie, przy fotkach mogę odpocząć, pomyśleć, wyciszyć się i odpowiednio zbalansować, co według wielu jest ważne. Ja mogę jedynie potwierdzić. Na zdjęciach stockowych można zarobić dobrze, można też nic nie zarobić. Ciekawostka jest taka, że równo ze mną zaczynali wykonywać zdjęcia moi znajomi. Oni pracują zespołowo, gdyż to małżeństwo, ja samodzielnie. Oni zaczynali kilka miesięcy wcześniej, nastawiając się głównie na zyski. Ja nastawiałem się na dobrą zabawę. Do końca życia będę pamiętał zdanie wypowiadane przez nich nagminnie:

Adrianek, pamiętaj ISO 100 i nie rób bitcoinów bo to Ci pieniędzy żadnych nie da.

Na szczęście nie posłuchałem. ISO, jak iso, jest to po prostu kolejna informacja, którą daje nam aparat i możemy ją ręcznie ustawiać. Bitcoiny, które fotografuję, to kolejny obiekt, który można fotografować. Dziś jestem jednym z największych o ile nie największym fotografem kryptowalut na świecie, jednak kiedy oni próbowali mnie przekonać do pieniędzy, a nie do wariactwa w jakie się rzuciłem, z którego czerpałem przyjemność – wybrałem przyjemność. Dziś wiem, że się opłaciło. W wielkim skrócie. Ci ludzie fotografują wszystko, dosłownie wszystko ucząc się na siłę pewnych reguł, które sprawiają iż serwis stockowy przyjmie 10 czy 20 niemalże identycznych zdjęć. W efekcie na chwilę obecną moi znajomi mają ponad 6000 zdjęć, gdzie zmienia się co 20-te zdjęcie byle czego. Ja w swojej bazie posiadam 3000 zdjęć, więc połowę. Staram się jednak robić zdjęcia z przyjemnością i nie na siłę. Efekty ? Wyniki finansowe osiągam 3 krotnie lub nawet 4 krotnie wyższe od nich. Czy ich zdjęcia są złe ? Nie, w końcu posiadają ISO 100. Czego więc brakło – według mnie pasji. Wkładając w coś serce, to coś się odwdzięczy. Wkładając jedynie oczekiwania, jedynie oczekiwania pozostaną. Pamiętajcie o tym, choć do tego pewnie wrócimy.

Ciekawostki stockowe:

  • Firma Adobe która produkuje oprogramowanie, posiada swój serwis zdjęciowy i ostatnio wprowadziła możliwość importowania zdjęć ze stocka bezpośrednio do projektu, jest to rozwiązanie mocno przyszłościowe które w moim odczuciu może chwycić, szczególnie że ich oprogramowanie Photoshop, jest chętnie wybierane przez grafików. Życzę im powodzenia i postuję fotki.
  • Bodaj podobne rozwiązanie ma serwis Canva, który to oferuje edytor, oraz powoli buduje swój bank zdjęć. Się dzieje.

Więcej informacji o stockach na pewno znajdziecie w sieci. Gdyż są serwisy różnego typu. Jedne płacą więcej, inne mniej. W jednym warto sprzedawać na wyłączność w innych nie. Tu potrzeba czasu by to wszystko odpowiednio poznać i zrozumieć, a ja nie chcę wam zaprzątać głowy szczegółami, które jak zwykle są najmniej istotne, no dobra, te które będą – wyróżnię na czerwono w dalszej części tego kursu. Gorąco zapraszam.