Astrofotografia

Pierwsze starcie

Kto mnie zna, ten doskonale wie, że nienawidzę wstawać wcześnie rano, a godzina 9-ta to dla mnie środek nocy. Ale wiadomo, są odstępstwa tej reguły i czasami trzeba wstać dużo wcześniej. Sobota, godzina 5.30 jestem na nogach, gdyż zbliża się wyjazd na astrofotografię. Jedna znajoma i całkiem nieznana mi grupa, wybiera się na latarnię morską w okolicach Bornemouth, gdzie spędzi całą noc obserwując drogę mleczną – brzmi nieźle. Jako że nigdy wcześniej nie miałem styczności z fotografią nieba, szczególnie drogi mlecznej postanowiłem podjąć to wyzwanie i pojechać. Mógłbym zapewne znaleźć tysiące powodów i usprawiedliwień by siedzieć w domu, jednak chęć poznania tego nurtu fotograficznego była silniejsza. Pojechałem ! Droga była żmudna, gdyż w samochodzie zabrakło klimatyzacji, a temperatura na zewnątrz zwyczajnie nie dawała żyć. Niestety, nie udało nam się znaleźć konkretnego miejsca, tak więc spotkaliśmy się z resztą grupy, dopiero pod latarnią morską, a tak naprawdę w drodze do niej, gdyż obcy przybysze pomagali nam taszczyć cały sprzęt, który zabrała Magdalena. Było tego sporo, namiot, kuchenka polowa, śpiwór, materac dmuchany i oczywiście połowę kuchni, z gotowanym ryżem, miodem i wszystkim czego może dusza zapragnąć. Swojego bagażu miałem na szczęście niewiele, jeden plecak fotograficzny, drugi z piwem, przekąską oraz ciuchami.

Klimatyzacja parkingowa ręczna

Jakieś 2 mile dalej

Utrudnieniem w całej tej przygodzie był ewidentnie dystans, który dzielił najbliższy parking z docelową lokalizacją, było to dwie może trzy mile. O ile taka wycieczka bez bagażu była by całkiem ciekawa, szczególnie że widoki po drodze zapierały dech w piersiach, o tyle z tymi wszystkimi bagażami, robiliśmy przystanki co 5 minut. W akcie ostatecznej desperacji postanowiliśmy pozbyć się części bagaży aby było lżej, więc ja wypiłem piwo, Magda zajęła się mlekiem z czosnkiem (tak tak, wszystko za sprawą jej schorowanego gardła). To oczywiście nie pomogło, to nie był ostateczny akt desperacji, w ostatecznym wysłałem wiadomość do obcych, aby wyszli do nas i pomogli nam taszczyć cały ten stuff. Udało się, dotarliśmy na miejsce.

Magda pije mleko czosnkowe
Fotografia na plaży
Chillout

Oczekiwanie

To jest chyba najfajniejsze w tej całej astrofotografii. Dosłownie jak na rybach – wszyscy się szykują i czekają, na tą chwilę, kiedy droga mleczna zaleje niebo. Jednak korzystając z okazji, że jesteśmy nad samiutkim morzem, że na dystansie kilku mil nie ma dosłownie nikogo (poza jakąś imprezą, w zamczysku które jest na zdjęciach), można pocykać takie cuda jak zachód słońca. Tak więc też zrobiłem, zarówno ja – jak wszyscy inni. Na ogół mam ADHD, jednak tym razem, troszeczkę odpuściłem i nie biegałem za wszystkimi, może to też efekt tego – że nie znałem nikogo, a już na samym wstępie zostałem okrzyknięty „Canon boy”. tak właśnie – wszyscy mieli Nikony. Cóż, trudno – następnym razem trzeba się lepiej przygotować.

A gdzie to astro ?

Kilka zdjęć udało się zrobić, choć początkowo – nic się na to nie zanosiło. Wyjazd był dość mocno spontaniczny z mojej strony, więc ani nie doszły obiektywy z Polski, ani nie posiadałem nic ciekawego ze sobą, tak więc robiłem co mogłem by coś zrobić. Czy się udało – według mnie nie, zdjęcia zachodu czy w dzień – wyszły spoko, te nocne – chyba mam sporo większe wymagania. Na szczęście jutro nikt gwiazd nie wyłączy (chyba), a podobny wypad zorganizuje się w przyszłości. Fajnie, bo było fajnie. Fajnie, spotkać pasjonatów i obserwować jak kicają po krzakach, byle tylko strzelić dobrą fotkę. Fajnie, że innym udało się zrobić naprawdę niezłe zdjęcia, na mnie – przyjdzie kolej w przyszłości.

6 komentarze

  1. Bookworm 23rd July 2018 at 9:12 pm - Reply

    Faaaajnie, najlepsza fotka z tą latarnią morską, jeszcze to może nie jest Interstellar ale czekam na ciąg dalszy 🙂

  2. Adrian.Today (ab) 23rd July 2018 at 9:47 pm - Reply

    Interstellar – zdaje się po moim trupie, zatem pewnie chwilę poczekasz Pawle ;P

  3. MG 24th July 2018 at 12:20 am - Reply

    Czuje sie, jakbym byla czescia tej historii, pewnie powod jest bo nic nie dzieje sie bez powodu. Zgrabnie napisane Adrianie i dziekuje ze podzieliles sie swoja relacja z astrofoto. Zdjecia w deseczke 🙂

  4. Adrian.Today (ab) 24th July 2018 at 12:22 am - Reply

    Magdaleno – zdaje się jesteś częścią tej historii 😉 Także teraz jedynie planować kolejne wypady foto 😉

  5. Nieidealnaanna 25th July 2018 at 3:00 pm - Reply

    Kto by pomyślał, że Adrian o 5:30 będzie na nogach? Ale przyznaj sam, że było warto! Zdjecia są przepiękne, zarówno te na plaży o swice, jak i te astro. Muszę pokazać mojemu Pawłowu, bo uwielbia takie klimaty i jestem pewna, że sam by chętnie wybrał się w taki „plener”. 🙂

  6. Adrian.Today (ab) 25th July 2018 at 3:04 pm - Reply

    @Nieidealnaanna – no jak już zbierzecie tyłki do UK, to można by coś pomyśleć nad fotograficznym wypadem 😉

Leave A Comment