EDYNBURG

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE

Wyjazd do Edynburga odkładałem przez 2 lata. Odkąd jestem w UK od wielu ludzi słyszałem, że Edynburg jest przepięknym miejscem, no w ogóle cała Szkocja. Ale czy jest, czy faktycznie ? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, a może zwyczajnie wyobrażałem sobie to inaczej, może tak dużo słyszałem o Edynburgu, że rzeczywistość nie wyglądała już tak kolorowo. Wpis o Edynburgu jakiś optymistyczny nie będzie dla was, bardziej optymistyczny dla mnie, bo właśnie ten wpis powoduje, że ponownie wracam do blogowania. Czy wydarzyło się coś strasznego – nie, w sumie nie. Po prostu siadło i nie siadło. Ale przejdźmy do rzeczy.

Centrym Edynburga wygląda dla mnie jak przeciętne miasto w UK. Aczkolwiek można zauważyć bardzo wiele artystycznych akcentów, czy to w postaci plakatów, które ciągle podkreślają jaki Edynburg jest artystyczny, czy to w postaci reklam przeciętnych biznesów, niektóre są naprawdę bardzo artystycznie podkreślone. Edynburg to również świetne miejsce dla polaków, z opowieści ludzi którzy tam mieszkają dowiedzieć się można, że Szkoci szanują nas bardziej niż mieszkańcy Londynu, trudno się dziwić, kiedy w centrum miasta możemy natrafić na posągi polskich żołnierzy. Niestety nie mam zbyt wiele zdjęć – było tak zimno, że nie zabierałem nawet aparatu z samochodu. Kilka fotek udało zrobić się telefonem, ale uwierzcie mi – dużo nie straciliście. Być może pogoda, być może moje podejście do Edynburga, być może i to i to wpłynęło na fakt, że ten wpis nie jest pochlebny.

Nie mówię nie…

A to wszystko, bo Szkocja. I tu zaczyna się ta przyjemniejsza część wpisu. Kiedy wyjedziemy w highlandy, tam wszystko wygląda inaczej, powietrze ma taki świeży smak, a padający co 30 sekund deszcz dodatkowo podkreśla urok szkockich gór. Właściwie to góry zachęcają do ponownego powrotu w te rejony, z czego na pewno skorzystam. Za miesiąc jest plan odwiedzić ponownie Edynburg, może przy okazji Glassgow, które przez mieszkańców Edynburga nie było zbyt pochlebnie reklamowane. Jak znam życie i siebie, Glassgow spodoba mi się bardziej, ale jak to będzie – okaże się za miesiąc, kiedy już skończę swoją wycieczkę. Ten wpis będzie krótki, bo to przecież powrót do blogowania, zanim dawny flow na kilka stron powróci – pewnie będziecie musieli chwilę poczekać. Tym czasem odsyłam do skromnej galerii, tego co udało się uchwycić w centrum Edynburga.