Data 20 Listopada 2023 wyryła się w mojej głowie tak, że pozostanie tam na zawsze, tuż obok dosłownie kilku innych dat które chcę pamiętać. Dzisiejsza historia, będzie bardzo magiczna, zmieniająca życie i zmieniająca wszystko. Życie cały czas zaskakuje, cały czas coś się w nim dzieje, a my stale dojrzewamy, nawet wtedy kiedy myślimy, że wiemy już prawie wszystko. Nie wiemy, nigdy nie będziemy wiedzieć, nigdy nie zdarzy się tak, że życie postanowi dać nam spokój byśmy mogli realizować tylko i wyłącznie swoje plany. Tak więc 20 Listopada zmienia wszystko, na pewno dla mnie, na pewno przełoży się to również na inne aspekty mojego życia, więc będzie to miało wpływ również na twórczość. A tymczasem, zapraszam na piękną historię, po której już nic nie będzie takie samo.

N

Kiedy 10 lat temu wyjeżdżałem do UK nie miałem konkretnych planów – w jakim mieście będę mieszkać, czy gdzie jadę. Stwierdziłem, że jestem zmęczony ludźmi, po prostu spakuję swoje rzeczy do auta, wsiądę do niego i pojadę przed siebie. Tak też się stało, jechałem, jechałem, jechałem, a po przekroczeniu Brytyjskiej granicy, ujechałem jeszcze trochę i zatrzymałem się na stacji paliw, w Reading, gdzie teraz mieszkam. Zanim jednak zacząłem mieszkać w Reading, trochę pozwiedzałem UK, bo mieszkałem i w High Wycombe, później Milton Keynes, Bedford, Newport Pagnell, Londyn, a wszystko żeby po kilku latach znowu wylądować w Reading. Tu zacząłem poznawać ludzi, a pierwszą klientką była Magda, z którą w sumie się skumplowaliśmy, jakbym miał to dobrze nazwać dziś, to jesteśmy przyjaciółmi. No i od czasu do czasu, do Magdy zaglądałem wieczorem, ot posiedzieć, zapalić lolka, oderwać się na chwilę od pracy. Przy okazji różnych świąt, czy imprez – też takie zaproszenia dostawałem, więc – pojawiałem się tam. No ale, że Magda imprezowa kobieta, to zaprasza nie tylko takich jak ja, ale zdarzy się, że ktoś z polski zajrzy, no i zajrzała pewna osoba, którą kilka lat temu widziałem na jakiejś imprezie, a później jak to bywa po imprezie, ot gdzieś dodaliśmy się na facebooku do znajomych. Tak rozpoczęliśmy kontakt, który w tym samym momencie również się urwał.

Nie wiem jak ta historia wyglądała w rzeczywistości i ile w niej tak naprawdę jest przekręcone, ale nie chodzi mi tutaj o odwzorowywanie faktów, bo to nie jest policyjne śledztwo, a jedynie pokazanie magii jaką włada świat. Więc 20 Listopada, dostałem fotkę ślicznej kobiety z dopiskiem “ładną masz córkę”. Okazało się, że kobieta którą poznałem na imprezie, zna moją córkę i jakby stała się niechcący naszym łącznikiem. Podobno w zwykłej rozmowie, jakich tysiące w salonach fryzjerskich, wyszło że istnieje jakieś magiczne połączenie, które pozwoliło nam się odnaleźć po siedemnastu latach.

Podobno w życiu wszystko przychodzi do nas wtedy, kiedy jesteśmy na to gotowi. Wiem, że wśród osób, które czytają ten blog, znajdują się również inne osoby, które mają podobną sytuację, gdzie nie mieli kontaktu ze swoimi dziećmi, a bardzo chcą go teraz odnowić i naprawić błędy przeszłości (pozdrawiam Was). Kiedyś jak słuchałem tych wszystkich historii, myślałem sobie, “ale frajer” – nagle się obudził. 20 listopad – ja okazałem się tym samym frajerem, który się obudził, co prawda historia jest trochę inna niż w wielu przypadkach o których ja słyszałem, bo tam zwykle wchodził w grę alkohol, czy skrajne menelstwo. Historia o całej reszcie nie jest chyba narazie istotna, a ja raczej nie jestem gotowy by dzielić się tym ze światem, pozostaje mi cieszyć się, że wróciłem na odpowiednie tory.

Rozmawiając z bliskimi mi osobami o tym co się wydarzyło, często pytacie mnie o emocje, o to jakie to uczucie. I to jest bardzo trafne pytanie, na które chyba nie da się odpowiedzieć. Kiedy piszę ten tekst, minęło 11 dni odkąd dowiedziałem się o wszystkim, przez te 11 praktycznie niewiele zrobiłem, za to wylałem z siebie morze łez, których do tej pory w życiu – nie wylewałem praktycznie nigdy. Każde najmniejsze odkrycie na temat własnego dziecka, typu że “ser w burgerze powinien być po dwóch stronach kotleta i robicie tak samo”, to dwa uczucia. Najpierw zalewa Cię fala szczęścia, tak wielka, że nigdy nic większego w życiu nie doświadczyłem, chwilę później zalewa Cię fala bólu tak samo wielka jak ta fala szczęścia, bólu, że nigdy tych burgerów nie jedliście razem.

N

Jeszcze kilka dni temu, wydawało mi się, że mam 20 lat i w sumie nigdy nie wydorośleję i nie wykupię ubezpieczenia społecznego. W ciągu dosłownie jednej doby potrafi zmienić się wszystko, włącznie z perfekcyjnie wypielęgnowanym systemem wartości w głowie, którego nikt miał nigdy nie poruszyć. Nagle zmienia się całe myślenie, a na człowieka spływa fala szczęścia wymieszana z falami żalu. Mój ojciec – był katem, więc przez całe swoje życie, jedynie dokładał każdego dnia bolesnych starań, aby nienawiść do niego stawała się jeszcze większa. Z każdym kolejnym siniakiem, zadawałem kolejne pytanie – dlaczego mój ojciec mnie nie kocha ? Dziś będzie trochę szczerości o której jeszcze nikt nie wie, bo dla mnie to też nowość. Wydawało mi się, że przepracowałem swojego ojca już dawno, że odpowiedź na to pytanie – już mnie nie interesuje, że po prostu – mnie nie kocha, bo nie wszyscy rodzice kochają swoje dzieci. Dziś myślę, że nad tym pytaniem spędzę jeszcze wiele życia i jeszcze chwilę będzie mnie boleć serducho. Mojej córy – nie było obok, nie widziałem jak się rozwija, nie miałem wpływu na nic. Mój ojciec był obok, miał syna z którego wielu innych rodziców – było by dumnych, syna który zawsze miał w sobie wiele pasji, zawsze rozwijał się szybciej niż rówieśnicy, syna który nigdy nie oponował, a chciał poznawać świat swojego ojca, syna który na siłę pakował mu się do auta by spędzić z nim chociaż te kilka godzin. Przez całe moje życie, wszystkie próby posiadania taty, który przez 18 lat był przecież w pokoju obok, w tym samym domu, spęzły na niczym. Nigdy nie miałem ojca. Zdarzyło się jednak kilka razy, kiedy uwierzyłem, że go mam – to były na ogół kłótnie rodziców, kiedy “przeciągali” dziecko na swoją stronę. Ojciec potrafił być wtedy fajny, czasami nawet przez dwa dni, które zwykle kończyły się sromotnym wpierdolem i powrotem do smutnej rzeczywistości w której wszystkie miłe rzeczy które powiedział, traciły sens.

Ja dziś dopiero poznaję swoją córę, mam kilka zdjęć nad którymi się rozklejam, wiem o kilku rzeczach z jej życia ale tego nie mogę Wam zdradzać, o kilku podobieństwach, które kroją mi serducho na kawałki. Dziś rozpoczyna się bardzo ważny w życiu okres, w którym chcę powalczyć o to, aby moja córa mnie chociaż polubiła, dziś pewnie jestem jej jeszcze turbo obojętny, albo nawet ją irytuję, ale wiem jedno, już nigdy nie będzie musiała zadawać pytania, które ja będę miał w głowie do końca życia: dlaczego mój ojciec mnie nie kochał ?.

20 Listopada, to dzień w którym zostałem zdegradowany ze wszystkich swoich stanowisk, a moje najważniejsze życiowe decyzje – podejmuje N. To dla niej od dziś nie tylko pracuję ale i żyję, a wiedząc że jest obok – czuję, że w końcu mogę być w pełni szczęśliwy w tym życiu. Dziękuję, że jesteś N :*. Mam nadzieję, że nigdy Cię nie zawiodę. Tata.