THE PELICAN INN MARLBOROUGH

Dziś trochę inny klimacik na blogu, ostatni raz jedzenie serwowałem jakoś w 2015 roku pisząc jeszcze starego bloga. Ale, że sytuacja życiowa się nieco zmienia i jedzenie na mieście ostatnio wypada coraz częściej, to mogę się z Wami podzielić miejscami, które moim zdaniem zasługują na uwagę. Dziś na tapecie The Pelican Inn gdzie możecie zjeść, ale też się przespać. O tym miejscu dowiedziałem się drukując plakaty, dla naszego klienta i postanowiliśmy dostarczyć je osobiście od razu skorzystać z opcji kolacji, dwadzieścia pięć mil w jedną stronę, ale wychodzi na to, że opłacało się jechać. Jedzenie naprawdę dobre, burger, wegetariański, co prawda w nietypowej bułce ale ujęła mnie na tyle, że chętnie powtórzę to doświadczenie, no i jak miłośnikiem frytek nie jestem, tak tutaj wciągnąłem prawie całe wiadro. Wszystko zapite piwem, którego też miłośnikiem nie jestem, i chyba jakaś moda na Estrellę panuje, bo kiedy mówię, że “obojętnie jakie piwo” – dostaję właśnie to. Nie zamęczam już, wrzucam kilka foteczek z tej wycieczki, a jak ktoś będzie w pobliżu, polecam, bo warto chwilę przystanąć.




Za jakiś czas pewnie pojawię się z jakimś wpisem i pokażę wam miasteczko Marlborough nieco bardziej bo ma swój urok. Dziś niestety nie robiłem zdjęć, a wszystko za sprawą tego, iż była to wizyta bardziej firmowa niż rekreacyjna. A to że przy okazji zaliczyliśmy całkiem niezłą kolację, cóż to już zupełnie inna para kaloszy.