SHANKLIN
ISLE OF WIGHT
Tym razem wyprawa trochę inna niż wszystkie, postanowiliśmy się odciąć trochę od wyspy, więc – wybraliśmy się na kolejną wyspę. Isle Of Wight, to niewielka wyspa, którą w ciągu kilku godzin można okrążyć samochodem. No dobra, taka mała też nie jest, bo trzy dni urlopu wystarczyły aby zobaczyć zupełnie nic. Przejdźmy jednak do sedna. Aby na wyspę się dostać, potrzebny jest prom, prom niestety – tani nie jest. Aby po wyspie się poruszać, dobrze jest mieć auto, a auto na promie, już na pewno – tanie nie jest. Do całości dochodzą hotele, które na wyspie, też do tanich nie należą, jednak – jest ładnie. Finalnie, wylądowaliśmy w miasteczku Shanklin, dokładnie po drugiej stronie wysypy od miejsca gdzie wysiedliśmy z promu. Jazda nie była zbyt długa, bo jakieś 35 minut. Na miejscu, czekał na nas przepiękny park, gdzie wieczorami odbywają się iluminacje świetlne – niestety, wieczorami mieliśmy lepsze zajęcia, nie udało się na te iluminacje dotrzeć – kiedyś wrócimy. Cała wyprawa nie obyła by się bez jakiegoś epizdu, więc po drodze – uderzyłem w krawężnik, którego tak naprawdę nie było, robiąc dziurę w kole na jakieś 3 palce. Jako, że nowoczesne auta, nie posiadają koła zapasowego, a jedynie pompkę + butelkę z jakąś białą mazią, nawet nie było sensu samodzielnie podejmować naprawy, na szczęście udało się znaleźć serwis ogumienia, który szybko usterkę naprawił – chyba jak wszystko na tej wyspie – nie było to tanie, ale udało się dzięki temu jakoś wrócić do domu – tego samego dnia.


















Super zdjęcia, szkoda że autko się zepsuło. Pozdrawiamy.