CORNY KAPTUR
Widzę, że raz do roku, może nawet dwa razy trzeba uciec gdzieś i poukładać swój plan na swoje ruchy. Corny Kaptur, to lekki utworek, smętny, który zabiera na chwilę w te momenty w których niknie cała motywacja i mamy ochotę schować się przed samym sobą i całym światem. Mam nadzieję, że takich momentów będzie jak najmniej zarówno u Was jak i u mnie. Tym miłym akcentem, możemy rozpocząć Nowy Rok.
Zakładam czarny kaptur aby znów się schować gdzieś
Choć od miesięcy [nie ma was] jestem tu zupełnie sam
Gdy lata płyną coś się zmienia w naszych głowach
W przyszłości mądrość sprzedasz tu za własny czas.
Wolność i pasję zabija wieczny lęk,
dostajesz to na własny rozkaz
Zapach powietrza zmienia zawsze się
jak z ciała duch wychodzi w odchłań.
Palę tą szałwię, to dziwne, nie ważne,
zabawne kiedy ja – jestem ponad
Oczyszczam aurę, powietrze, energię,
po ludziach co pragną abym konał
Zmieniam gęstości normalnie na jawie
w przyszłości widzę, mamy rozmach
Upadać mogę tu nawet do śmierci
odejdę wielki jak alpejski Mont Blanc.
Chowam się przed sobą w ciemnym kapturze
Strach przed nieznanym, aż drżą mi powieki.
Mija tu czas poznaję reguły
wyciągnąć chcę teraz coś o sobie z głębi.
Chowam się przed sobą w ciemnym kapturze
Choć nie ma tu luster, to widzów są setki.
Mija tu czas z nim mijaja ludzie
prawdziwi zostaną, fałszywi odeszli.












Kiedy coś weselszego ?
Oj cały czas jest wesoło, a od czasu do czasu sentymentalnie i smętnie.