Kafejka

To był moment kiedy wszystko tak naprawdę wywróciło się do góry nogami. Miałem wtedy 10 lat, a na mieście jak grzyby po deszczu rosły kawiarenki internetowe. Komputery o których w domu można było jedynie pomarzyć, pełne wersje gier, do tego stałe łącze internetowe, które dla przeciętnego zjadacza chleba nie było osiągalne. No i ten klimat, tytoniowy dym unoszący się nad sufitem, podświetlony blaskiem monitorów. Okna w kafejce zwykle były albo pomalowane czarną farbą, albo pozasłaniane jakimiś czarnymi kocami, to tworzyło dodatkowy klimat.

Pewnego dnia trafiło na mnie, mój przyjaciel Daniel wpadł niespodziewanie i oznajmił, że dziś wybieramy się do kafejki internetowej. Nie bardzo wiedziałem po co, za grami za bardzo nie przepadałem, internet – no fajnie, ale jak to tak nie na swoim komputerze, w środku dnia. No i boom. Fajeczki, piwko, internet i mIRC – czyli program do rozmów online. Na mIRC wybierało się kanał, poprzedzony znaczkiem # (tak tak, już wtedy to było modne). Można było prowadzić rozmowy na kanale ogólnym lub prywatne. mIRC działał dokładnie w ten sam sposób jak przeciętny czat na portalach internetowych, z tym że można było podglądać adres ip osoby z którą się rozmawiało, co pozwalało na pewną zabawę (nie to że lataliśmy z kumplem po kafejkach i stalkowaliśmy laski, z którymi gadaliśmy na mIRC – to na pewno nie my).

Oczywiście, zaczęło się jak zwykle. Na początku próbowaliśmy rozzłościć każdego kto pojawił się na naszej drodze. Później zauważyliśmy, że mIRC to świetne i nowoczesne narzędzie do podrywania dziewczyn. Finalnie, okazało się, że cała struktura sieci ircnet, to nie tylko ludzie którzy w sieci rozmawiają, to ircoperatorzy, boty i serwery sieci które są na całym świecie. To możliwość rozmowy z każdym z dowolnego zakątka, oraz wspaniała zabawa przy tworzeniu kanałów, botnetów itd.

Tak więc od zwykłej przygody rozpocząłem poznawanie tego informatycznego świata. Po jakimś czasie mieliśmy nawet swój kanał, swoje boty, swoje serwery na których sprzedawane były konta shell. Ale o tym będzie nieco później. Podsumowanie jest takie, że gdyby nie przypadkowy wypad do kawiarenki internetowej, być może dziś nie było by mnie w internecie. W tym przypadku, można śmiało powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Po pierwszym wyjściu do kawiarenki internetowej, to ja codziennie wyciągałem przyjaciela ponownie. Czy była kawiarenka internetowa w mieście której nie znałem – nie.