To był moment kiedy przeprowadziłem się z Londynu do Reading, tu też jakoś mnie natchnęło, najpierw chciałem być freelancerem, ale rynek szybko zweryfikował, że to ma być coś większego. Tak w ciągu kilku dosłownie tygodni z jednoosobowej działalności narodził się pomysł stworzenia pracowni artystycznej. No ok nazwa – całe życie przekonywałem moich klientów, że czym krótsza tym lepsza. O ile z Lu mi się udało, tutaj niestety poległem – Art Black Studio. I nie wiem dlaczego, dla większość klientów zawsze myli kolejność członów wypowiadając Black Art Studio. Tak czy siak to właśnie tego dnia, urodziła się firma, a wraz z nią wielki pomysł. Kiedy firmę otwierałem, nie myślałem, że będzie to aż tak artystyczne studio, okazało się, że nazwa szybko zawładnęła wszystkim, czym mamy się zajmować. Przez kolejne miesiące dokładaliśmy usług, na które było dość duże zapotrzebowanie, ledwo obrabiając kolejne zlecenia. W pewnym momencie potrzebne było zrobienie podziału firmy. Tak więc – Art Black Studio, rozpoczynało swoją działalność jako firma która tak naprawdę drukuje i okleja samochody, po to by przez kilka lat działalności stać się pracownią artystyczną, która wspiera artystów. Więcej o firmie Art Black Studio, naturalnie znajdziecie na stronie, do której serdecznie zapraszam. A jak podzieliła się firma tego dowiecie się z kolejnych wpisów. A, że ja przybyłem tutaj z przyszłości, zdradzę Wam sekret – stanie się to gdzieś za 3 lata. Także, do zobaczenia – w przyszłości. Choć mówią, że czas nie istnieje i czasami nawet im wierzę !