AUTODESTRUKCJA

Obiecywałem, że pojawi się kilka nowości. Autodestrukcja to już kolejny utwór, który utrzymuje się w klimatach rockowych, nie wiem może zaraziłem się od ŻeBro, a może ŻeBro zaraził się ode mnie, tak czy siak, fajnie trochę pozmieniać biciwo. Autodestrukcja to utwór który przez jakiś czas leżakował w szufladzie i leżakował, ale chyba przyszła pora aby go ukończyć i tak dzisiejszy deszcz, pozytywnie nastroił do finalnej produkcji utworku. Na okładce jestem oczywiście ja, a foteczka zrobiona była kiedyś tam w sylwestra i to co widać, to nie fotomontaż, a fotka. Jak ? Zapraszam do odsłuchu.

Adrian Black - Spotify
Adrian Black - Apple Music
Adrian Black - Amazon
Adrian Black - Youtube
Adrian Black - DistroKid

Morze neonów, miasto świateł, zwykli ludzie i black
Klucze do city to chcą wszyscy, nie używam choć mam.
Kiedyś ehe, chciałem być miły, ich doświadczenie to rak.
Kiedyś ehe, chciałem być inny, a dzisiaj nie chcę już zmian.

Zgubiona droga w deep czeluści internetu gdzieś
przechuj to mi mówią młodzi, ja do starych przechuj cześć

Łaki się fleksują, chuj że w ratach ważne by mieć swag
Tania szmata w dobrych szmatach dla mnie to jest zwykły fejk.

Wali mnie każdy ustrój zawsze będę miał ten fejm
Wokół mnie tylko luksus, i nie ważne mieszkam gdzie.
Mali wiecznie krzyczą głośno że jest chujnia i że źle
Przyszłość tutaj nic nie zmienia, w żyłach krąży nawyk, krew.

Refren:
Jak w zwierciale to odbicie ona była jak ja
perfekcja w podcinaniu skrzydeł, zabijamy ten żar
Do końca nie wiem co prawdziwe, oszukuje mnie świat
Zabrakło słów to wtedy milczę, krzyk nie pomógł to pa.

Na niebie znów brakuje gwiazd, chociaż nie ma chmur
W tył robisz znowu kroki dwa, tylko jeden w przód.
Wciąż mówisz co kto tutaj ma, tyrania z własnych słów

Z minusów plusy robię ja, posłuchaj wyjdź na plus.

Słowa to pisze tu życie, ja znów tylko zmieniam rozdział
Mówią, ja zwykle milczę, ciszy się nie da skopiować.
Szeroko bardzo widzę, choć powieka zamydlona
Tak dobrze znają życie, że zamiast żyć wolą konać.

Prawda się tutaj zmienia, tak jak z prądem zrobił Tesla
Kiedyś wszystko było stałe, dzisiaj wciąż jebana zmienna
Przyjdzie życie skończyć ja nie będę się bał odejść
w bani miewam chore wizje, że po śmierci jestem bogiem. 

Dziś czuję ogień w rękach wiele mogę,
zrobię coś więcej choć to nietakt – tak mówią ciągle

Mam dziwne moce, wizje w głowie,
miejskie fobie, odwagi nie brak
ciągle w biegu ciągle stoje.